Polski Konkurs Elegancji 2024 – Pałac Rozalin

Gdy lakier błyszczy bardziej niż diamenty.

Są w Polsce wydarzenia, na których możesz zobaczyć więcej Rolls-Royce’ów niż w londyńskiej dzielnicy Mayfair, więcej Alfa Romeo z lat 30. niż na zlocie we Włoszech, i więcej idealnie dobranych poszetek niż w całym Mediolanie. A wszystko to nie na tle nudnego parkingu czy zatłoczonej hali targowej, tylko w bajkowym otoczeniu klasycystycznego Pałacu Rozalin, otulonego ogrodami, jakby sam Zygmunt August zaprosił nas na królewski bal.

Tak wyglądał Polski Konkurs Elegancji 2024 – najpiękniejsze święto klasycznej motoryzacji w tej części Europy. Wydarzenie, które przypominało raczej plan filmowy do „Wielkiego Gatsby’ego” niż typowy zlot oldtimerów. Gdzie słychać było zarówno pomruk 8-cylindrowych jednostek sprzed wojny, jak i subtelny trzask kieliszków z szampanem. Bo w Rozalinie nie tylko samochody miały klasę – klasa miała też publiczność.


Rozalin – miejsce, gdzie czas się zatrzymał, ale lakier się nie starzeje

Rozalin to nie tylko adres na mapie. To stan umysłu dla każdego petrolheada z arystokratycznymi skłonnościami. Pałac, zbudowany w połowie XIX wieku, był niegdyś letnią rezydencją księżnej Rozalii Rzewuskiej. Dziś, odrestaurowany z pedantyczną wręcz dbałością o detale, stanowi tło dla samochodów, które – gdyby mogły mówić – opowiadałyby historie z czasów, gdy pilot samolotu przed startem żegnał się znakiem krzyża, a Bentley na Le Mans nie miał pasów bezpieczeństwa, tylko kapelusz kierowcy.

Wybrukowane alejki, błyszczące białe namioty, leżaki ustawione w cieniu starych lip, fortepian przy fontannie, szampan chłodzony w aluminiowym wiaderku na masce jednego z pojazdów… Rozalin nie udaje elegancji. On ją ma w swoim DNA.


Samochody – czyli kto tym razem zdmuchnął konkurencję chromem i historią

W tegorocznej edycji zaprezentowano 40 samochodów, z czego każdy był jak eksponat z ruchomego Luwru na kołach. Organizatorzy dokonali selekcji – nie było przypadkowych aut, nie było „ładnych maluchów po tacie”. Tu liczył się styl, historia i ta nieuchwytna aura, która sprawia, że obok niektórych pojazdów stajesz i milkniesz z wrażenia.

🏆 Grand Prix: Steyr 220 (1939)

Zwycięzca główny, wyłoniony przez jury, które chyba do tej pory śni o tym samochodzie. Austriacki arystokrata z duszą niemieckiej precyzji. Odbudowywany przez… 20 lat! Wyciągnięty z Rygi, ocalony z pożogi historii i doprowadzony do perfekcji. Miał ten sam błysk w oku, co Sean Connery w „Goldfingerze” i chromy tak czyste, że można było się w nich przejrzeć dokładniej niż w lustrze w łazience Four Seasons.

💎 Elegance: Tatra T87 (1949)

Aerodynamiczny klejnot z czasów, gdy Czesi projektowali samochody z duszą Bauhausu i odrobiną szaleństwa. Tatra wyglądała jak art deco na kołach, a jej tylna część przypominała skrzydła bombowca. Jury doceniło nie tylko dizajn, ale i stan zachowania – lakier pachniał jak w dniu opuszczenia fabryki. I nie, nie była to patyna – to była kontrolowana perfekcja.

🏁 Sport: Alpine A220 Short Tail (1968)

Gdyby Konkurs Elegancji miał ścigać się z Le Mans – Alpine byłoby faworytem. Krótkie nadwozie, wyraźna linia grzbietowa i proporcje stworzone do ścigania. Historia tego konkretnego egzemplarza? Jeździł we Francji w klasie prototypów. W Rozalinie wyglądał jak wilk wśród baranków – gotowy odpalić i przeskoczyć staw w fontannie. Jury nie miało wątpliwości – najpiękniejszy sportowiec dnia.

👜 Everyday Classic: Volkswagen 117 Deluxe Sunroof (1967)

Kiedyś zwykłe auto dla mas, dziś – rzadkość w takim stanie. Ten garbus miał w sobie coś, czego brakuje wielu bardziej „szlachetnym” pojazdom: autentyczność. Lakier w kolorze kości słoniowej, oryginalne chromy, szyberdach i wnętrze, które wyglądało, jakby wczoraj zszedł z linii produkcyjnej w Wolfsburgu. Jury doceniło nie tylko stan, ale też ducha epoki.


Publiczność

Na konkursie pojawili się wszyscy. Od dystyngowanych kolekcjonerów w kaszkietach i garniturach szytych na miarę, przez dżentelmenów w oldschoolowych kombinezonach rajdowych, aż po młodych zapaleńców z aparatami analogowymi, którzy wiedzieli więcej o silnikach z lat 30. niż przeciętny mechanik o współczesnych hybrydach. Bez wątpienia każdego z gości konkursu napędza miłość do czterech kółek.


Styl ponad wszystko – konkurs (i nie tylko) z klasą

Bo Polski Konkurs Elegancji to nie tylko „popatrzcie na moje Bugatti”. To również moda, etykieta i pewna kulturowa elegancja, której nie nauczysz się w akademii detailingowej. Tutaj do auta nie wypada podejść bez marynarki – chyba że jesteś ubrany jak mechanik Stirlinga Mossa i masz smar pod paznokciami (wtedy wręcz zyskujesz +10 do stylu).

Widzieliśmy kreacje w stylu lat 30., z kapeluszami, pelerynami, koronkowymi rękawiczkami i parasolkami chroniącymi nie przed deszczem, tylko przed słońcem. Panowie w tweedach, panie w sukienkach z falbanami. Styl i jeszcze raz styl. Ten Konkurs to nie pokaz mody, ale mógłby nim być.


Organizacja – jak w Szwajcarii, tylko z polską duszą

Całość wydarzenia przebiegła jak w szwajcarskim zegarku, który – co ciekawe – nosił jeden z sędziów jury. Rejestracja? Bezproblemowa. Logistyka? Niemal militarna precyzja. Parkowanie? Tak uporządkowane, że człowiek zastanawiał się, czy przypadkiem nie znalazł się w Szwajcarii. A jednak wszędzie czuć było polski akcent z duszą – od muzyki na żywo w stylu swingowym, przez lokalne przekąski z finezją haute cuisine, po serdeczność organizatorów, która przebijała przez cały dzień. To wszystko zasługa Pani dyrektor Agacie Ślepowrońskiej. Wielkie brawa!!!

PS. Odwiedźcie jej profil Insta – dzieją się tam piękne rzeczy!


Czego zabrakło?

Może jedynie… pogody z katalogu Rolls-Royce’a. Słońce czasem chowało się za chmurami, a w pewnym momencie zaczął kropić deszcz. Ale wiecie co? To tylko dodało klimatu. Każda kropla na lakierze błyszczała jak klejnot, a właściciele z nonszalancją wyciągali parasolki dopasowane kolorystycznie do tapicerki. Jeden z gości powiedział: „W Goodwood też pada. A jakoś nikt nie narzeka.”


Podsumowanie – Rozalin: gdzie klasa spotyka pasję

Polski Konkurs Elegancji 2024 w Pałacu Rozalin to nie był zwykły zlot klasyków. To była żywa wystawa sztuki mechanicznej, pokazana w oprawie, która mogłaby zagrać w każdym filmie o epoce jazzu, dekadencji i automobilowej chwały.

Nie było tu chaosu, nie było plastiku, nie było kompromisów. Były za to:

✔ Samochody, które zapierają dech
✔ Ludzie z pasją większą niż spalanie starych V8
✔ Miejsce z duszą i historią
✔ Styl – nieudawany, tylko organiczny
✔ Atmosfera – jakby Concours d’Elegance z Pebble Beach dostało polski paszport

Galeria PKE 2023

Add a comment Add a comment

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *